Zachciało nam się faworków. Takich prawdziwych, domowych,
samorobionych. To znaczy zachciało się Zosi i tak długo mnie namawiała, aż
uwierzyłam, że ja również chcę je zrobić. Mali pomocnicy jak zawsze byli bardzo
entuzjastycznie nastawieni do brudnej pracy, a ich nastrój szybko udzielił się
również mnie.
