niedziela, 20 marca 2016

CZYTANIE - przyjemność czy obowiązek pierwszoklasisty?


Czytanie to jedna z najważniejszych umiejętności, które dziecko musi opanować w szkole. Pierwsze lata edukacji to przede wszystkim nauka i doskonalenie techniki czytania, a następnie rozumienia tekstu. Nie łudźmy się - początki zazwyczaj nie są łatwe, a sukces naszego dziecka zależy w dużej mierze od naszego zaangażowania.



  
Naszym zadaniem jako rodziców (zwłaszcza pierwszoklasistów) nie jest pilnowanie dzieci, by ćwiczyły w domu czytanie, ale aktywne uczestniczenie w tej nauce. Aby nasze dzieci chętnie sięgały po książki, powinny traktować czytanie jako formę rozrywki, a nie przykry i nudny obowiązek. Jak tego dokonać? Mam dla Was kilka rad, ale zanim je przeczytacie, chciałabym zaznaczyć, że nie dotyczą one techniki czytania. Chcę Wam jedynie pokazać,  że niezależnie od tego, czy Wasze dziecko uczy się czytać metodą globalną, sylabową czy ślizgania się (mam tylko nadzieję, że nie głoskujecie) i na jakim jest etapie tej nauki, możecie sprawić, by ta czynność była dla niego jak najmniej stresująca, męcząca i nudna. Zauważyłam, że wielu pierwszoklasistów niechętnie podchodzi do obowiązku codziennego czytania na głos. Zmieńmy więc nasze i naszych dzieci myślenie - zmieńmy obowiązek w przyjemność.


1. Nastawienie 

 

Mówienie o pozytywnym nastawieniu to banał, prawda? Ale zastanów się, ile razy wzdychasz, zanim usiądziesz z dzieckiem nad czytanką w Elementarzu? Odrabianie lekcji zaczynacie od Elementarza, czy może na nim kończycie? A może by tak naukę czytanie w ogóle oddzielić od odrabiania lekcji? Polecam to zwłaszcza rodzicom, których dzieci niechętnie ćwiczą czytanie na głos. Naprawdę niewiele trzeba, by stworzyć miłą atmosferę - namiot pod stołem, piknik na kocu (nawet w pokoju), jakieś rekwizyty dopasowane do tematu czytanego tekstu, zabawa w teatrzyk. Czytanie nie musi być smętnym ślęczeniem nad książką, zadbajmy o to, by kojarzyło się z zabawą i fajnie spędzonym czasem.


2. Warunki 

 

Nawet jeśli wkomponujemy czytanie w jakąś zabawę, dziecko musi mieć odpowiednie warunki, by móc się skupić. Postarajmy się więc, by wyłączone były: telewizor, radio, a przede wszystkim nasza komórka, oraz by rodzeństwo miało na ten czas inne zajęcie. Poza tym - umówmy się - nasze pociechy mistrzami koncentracji nie są! Jeśli Widzisz, że dziecko nie da rady czytać 15-20 minut, to odpuść. Lepsze krótsze sesje o większej efektywności niż zbyt długie, okupione zmęczeniem i zniechęceniem.


3. Dobór książek

 

Do nauki czytania wybieramy książki dopasowane do umiejętności dziecka oraz zgodne z jego zainteresowaniami. Pamiętajmy, że nasze dzieci dopiero co opanowały (albo jeszcze opanowują) umiejętności syntezy i analizy wzrokowo-słuchowej, więc zadbajmy o ich komfort odbioru tekstu drukowanego. Zwracajmy uwagę na to, by tekst był wyrazisty i nie zlewał się z ilustracjami (najlepiej jeśli tekst jest wyodrębniony od ilustracji). Duże litery i duża interlinia na pewno ułatwią czytanie. 

Na rynku wydawniczym dostępnych jest kilka elementarzy, które mają wspomagać rodziców w domowej edukacji ich dzieci. Ja osobiście nie jestem jednak do nich przekonana. Po pierwsze dzieci i tak mają swój szkolny Elementarz, z którego codziennie się uczą w szkole (a często też w domu). Elementarz obarczony jest więc skojarzeniami ze szkołą, obowiązkiem, przymusem. Po drugie - nie zachęcają mnie rozmiary tych publikacji. Każda, którą znam, jest jak dla dziecka pokaźnym tomiszczem. Przeczytanie całości musi zająć naprawdę dużo czasu. Poza tym duża ilość tekstu na stronie sprawia, że jednorazowo dziecko da radę przeczytać jedną, w najlepszym wypadku dwie strony. Gdzie radość z przewracania kartek, z podążania do przodu? Nie wydaje Wam się, że dla dziecka to może być nudne i męczące? Przyznam jednak, że elementarze mają i swoje zalety - czcionka jest duża i wyrazista, a tekst dopasowany do kolejnych etapów nauki (wprowadzania kolejnych liter). Elementarze dostępne na rynku mogą być jakimś uzupełnieniem i rozwinięciem tego, co omawiane na lekcjach, ale czy ich czytanie będzie przyjemnością? Rozstrzygnijcie sami.

Bardziej niż Elementarze polecam krótkie książeczki. W księgarniach czy bibliotekach możemy znaleźć specjalne serie książek dla początkujących czytelników (np. Czytam sobie albo Pierwsze czytanki). Myślę, że są one dla dzieci dużo bardziej atrakcyjne - mają ładne ilustracje, odpowiednio wyeksponowany tekst i zróżnicowaną tematykę. Na uwagę zasługuje seria Czytam sobie Wydawnictwa Egmont. Książki z tej serii podzielone są na trzy poziomy trudności, więc możemy dobrać lektury do umiejętności naszego dziecka. Dlaczego to takie ważne? Otóż odpowiednio dobrana książka daje początkującemu czytelnikowi możliwość samodzielnego radzenia sobie z lekturą. Dobrze pamiętam, jaką radość dawało mi w dzieciństwie przewracanie kolejnych stronic czytanej książki. To naprawdę dodaje pewności siebie, wiary w swoje możliwości. A już przeczytanie całej książki (CAŁEJ, rozumiecie? samemu!) to nie lada wyczyn!

Dzieciom, które znają już wszystkie litery, polecam też czytanie prostych książek, które docelowo kierowane są do maluszków i przedszkolaków. Wybierajcie te z wyraźną, dość dużą czcionką oraz małą ilością tekstu. Pamiętajcie, że samodzielne przeczytanie książki daje dziecku ogromne poczucie sukcesu. U nas świetnie sprawdza się między innymi Pomelo, Elmer czy Kastor oraz niektóre komiksy. Wybierajcie takie książki, które lubią Wasze dzieci, dobierajcie tematykę do ich zainteresowań, a czytanie naprawdę stanie się przyjemnością.


4. Wspólne czytanie

 

Na etapie nauki czytania zawsze towarzyszymy dziecku. Nie oznacza to przebywania w tym samym pomieszczeniu, zajmowania się swoimi sprawami i doglądania przy okazji uczącego się dziecka (pamiętamy punkty 1 i 2). Czytamy razem z dzieckiem. W zależności od umiejętności naszej pociechy zachęcamy do wspólnego czytania, co oznacza, że czytamy my, pozostawiając dziecku pojedyncze słowa, zdania lub wybrane strony. Możemy też pokusić się o czytanie z podziałem na role. W miarę postępów zwiększamy trudność (tzn. gdy dziecko dobrze radzi sobie z pojedynczymi wyrazami, zachęcamy do czytania całych zdań, gdy czyta zdania, możemy zaproponować, by czytało jedną stronę tekstu). Poczucie wspólnoty jest bardzo ważne. Dzieci chętniej będą czytały, jeśli będziemy robić to razem z nimi. Nie bądźmy więc biernymi słuchaczami, nie ograniczajmy się też jedynie do poprawiania dziecięcych błędów. Pokażmy, że my również czytamy, pokażmy, jak czytamy.  A zatem codziennie czytamy dzieciom książki. Przynajmniej 20 minut dziennie. Codziennie. Pamiętamy o tym, prawda?  


5. Pochwały, nagrody

 

Chwalimy każdy sukces dziecka. Doceniamy umiejętność skupienia się, współpracy i samodzielnego czytania.  Pomyłki oczywiście poprawiamy, ale nie komentując ich negatywnie, wręcz przeciwnie - możemy zwrócić uwagę na to, że nawet my czasem się mylimy i przekręcamy wyrazy. Stosujemy głównie nagrody słowne, ale co jakiś czas możemy przygotować jakiś dyplom albo order za znaczące postępy (np. za przełamanie niechęci do czytania dłuższych fragmentów tekstu). Takim wyróżnieniem na pewno sprawimy dziecku miłą niespodziankę.


Drodzy rodzice, nie zrażajmy dzieci do czytania, oferując im nieciekawe książki i zmuszając do ćwiczeń, gdy nie są w stanie się skupić. Nie zniechęcajmy dzieci, zostawiając je same, ani tym bardziej wytykając im błędy. Sprawmy, by czytanie postrzegane było jako przyjemność - wymagająca wysiłku, ale przyjemność. W nauce czytania, podobnie jak podczas trenowania jakiejkolwiek dyscypliny sportu, nie unikniemy żmudnych ćwiczeń, ważne jednak, by ćwiczenia te miały atrakcyjną formę i nie były kojarzone z przymusem. To jest do zrobienia, naprawdę.

Macie jakieś sprawdzone metody na to, jak wspierać dziecko w nauce czytania? Podpowiecie, co jeszcze można dodać do mojej listy? Zapraszam do komentowania, jestem ciekawa Waszych opinii. 

Czytam sobie, poziom 1

Czytam sobie, poziom 2

Czytam sobie, poziom 3


28 komentarzy:

  1. Sama uwielbiam czytać i umiałam już to robić płynnie w wieku 5 lat ale mój synek niestety ma 5,5 roku i nie bardzo go to interesuje. Nie potrafi się na dłużej skupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie czyta jak mama w wieku 5 lat, ale za to pewnie ma inne talenty :)

      Usuń
  2. Z nieba mi ten tekst spadł bo właśnie ciężko idzie synowi czytanie, a mnie zabieranie się do elementarza. I nawet myślałam żeby sobie wybrał jakąś książkę z biblioteki do samodzielnego czytania a teraz już przynajmniej wiem jakich serii szukać. Dzięki!

    W wolnejbchwili zapraszam do siebie
    www.mimo-mk.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te serie są świetne, jest dużo książek o bardzo różnej tematyce. Z pewnością syn znajdzie coś, co go zainteresuje.

      Usuń
  3. Z nieba mi ten tekst spadł bo właśnie ciężko idzie synowi czytanie, a mnie zabieranie się do elementarza. I nawet myślałam żeby sobie wybrał jakąś książkę z biblioteki do samodzielnego czytania a teraz już przynajmniej wiem jakich serii szukać. Dzięki!

    W wolnejbchwili zapraszam do siebie
    www.mimo-mk.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam sie z Twoimi slowami: "sukces naszego dziecka zależy w dużej mierze od naszego zaangażowania" Choc niektorym przychodzi to latwiej innym trudniej. Pozdrawiam, Daria xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. przyjemność, a nie obowiązek! zgadzam się, że właśnie tak warto dzieciom przedstawiać czytanie i tym powinno dla nich być
    zgadzam się z każdym z punktów (no, może poza nagrodami) i od dawna je stosuję
    J. zarówno słucha, jak czyta sam z radością, nieprzymuszany
    dodatkowo dzieciom ze zdolnościami artystycznymi czasem polecam rysowanie, układanie własnych piosenek, przygotowanie teatrzyku po lekturze - nabierają wtedy przekonania o celowości lektury i cieszą się aktywnościami dodatkowymi, a sam "trud" obcowania z tekstem schodzi na drugi plan
    a z czasem, wiadomo, ćwiczenie czyni mistrza i naprawdę przestaje być tak trudno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dziękuję za bardzo ważną uwagę - celowość lektury, jak mogłam o tym zapomnieć?! Książki inspirują, pobudzają do aktywności (umysłowej, fizycznej), musimy to dzieciom pokazywać.

      Usuń
  6. Muszę uderzyć się w piersi, bo jakoś nie potrafię namówić mojego dziecka do czytania. Czyta jak musi, ale nigdy nie sięga samo po książkę, niezależnie od tego, że widzi, że w domu się czyta. Jest chyba typowym przykładem pokolenia obrazkowego. Ale po przeczytaniu Twojego tekstu zaświtała mi myśl. Ostatnio na moim blogu pisałam o kształtowaniu nawyków i całej teorii i praktyce z tym związanej. Myślę, że mogę wdrożyć wspólne czytanie jako jeden z nawyków. Ja i dziecko obok siebie codziennie :) To dobry pomysł. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to świetny pomysł. Powodzenia :)

      Usuń
  7. Ja uwielbiam czytać i mam nadzieję, że moja córka też będzie tak kochać książki :). Póki co nie jest źle, choć widzę, że szybko zaczyna się nudzić. Zobaczymy jak dalej pójdzie :).
    Na dzień dzisiejszy czytamy do snu i czasami sięgamy po bajki w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię czytać od niedawna. I swojej córce nigdy nie wpajałam, że warto czytać, że czytanie książek jest fajne - bo sama tego nie robiłam. Wiem z perspektywy czasu jaki duży błąd popełniłam.

    Czytam od kilku lat. Zakochałam się. Uwielbiam to i to mnie odpręża. Dziś gdy w domu mam nastolatkę, ciężko przekonać ją do czytania (brak wzorców). Moja wina. Ale w podstawówce pamiętam, klasa 1-3, wychowawczyni miała świetny patent na dzieciaki - aby czytały. Kazała założyć zeszyty i po przeczytaniu obojętnie jakiej książeczki kazała zrobić ilustrację i krótką notatkę, typu co się podobało, kto jest autorem.Nic wielkiego i trudnego. Nie trzeba było się wysilać. Potem ten zeszyt był oceniany. Był konkurs - i wygrywały dzieciaczki, które przeczytały najwięcej i najstaranniej prowadziły taki zeszyt. A w nagrodę dziecko dostawało ulubioną albo wymarzoną książkę. Dzisiaj rzadko ale zdarza się, że w weekend można nas zobaczyć obok siebie z książkami na kolanach pod kocem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w pierwszych klasach podstawówki też miałam zeszyt, z tym że wpisywało się do niego czas poświęcony danego dnia na czytanie. Czasem czytałam, żeby było co wpisać, ale czasem miałam ochotę pobijać rekordy :)

      Usuń
  9. Świetny tekst! U nas akurat jest raczej...uzależnienie od książek :) Jednak to się nie wzięło znikąd, córka widziała,, że my czytamy, chętnie sięgała po wszelkie słowo pisane i tak jej zostało do dziś! Świetne sa te serie do nauki czytania! Czcionka i ilość tekstu dostosowana do maluchów a i tematyka ciekawa, zachęcająca do czytania! Moja młoda juz chyba prawie wszystkie serie przerobiła :) Najcięższe są te z Eg....poziom 3, bo tam treść jest taka ...bardzo techniczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli potwierdza się, że czytający rodzice = czytające dzieci :)
      A poziom 3 faktycznie jest dość trudny, Zośkę na razie zniechęciła jedna książka z tego poziomu. Za to pochłania teraz Pierwsze czytanki, które stopniem trudności mieszczą się pomiędzy poziomem 2 a 3 serii Czytam sobie.

      Usuń
    2. Polecam serię z Zielonej Sowy i Papilonu - treść o wiele ciekawsza niż te o Einsteinie lub Titanicu :)

      Usuń
  10. Super ! Mój 6 latek ( nie chodzący do szkoły) już się garnie, ale też różnie bywa z jego motywacją. Teraz po przeczytaniu tego tekstu i ja będę wiedziała jak mu pomóc :) Ja uwielbiam czytać <3 i mam nadzieję, że moje dzieci też zarażą się tym bakcylem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ten bakcyl jest zaraźliwy, zwłaszcza w obrębie rodziny.

      Usuń
  11. Ja zawsze lubiłam książki, ale wyjątkiem były lektury szkolne ;) Zawsze miałam taką przekorną naturę, że gdy miałam coś z góry narzucone, to mnie od tego odpychało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, skąd ja to znam. Do dziś pamiętam moją pierwszą nieprzeczytaną lekturę - Awanturę o Basię. Jakaż ona wydawała mi się nudna! A po jakimś czasie ją przeczytałam i odbiór był już zupełnie inny.

      Usuń
  12. Myślę, że to wspólne czytanie daje najwięcej, dziecko nas naśladuje i przejmuje nasze nawyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak jest. Trudno namówić dziecko, by czytało książki, jeśli nie widzi ono, by rodzice czytali. Więc niby z jakiej racji, po co ma czytać? Za karę? Żeby nie zajmować rodzicom komputera albo telewizora? Tak dziecko może to widzieć, tak mi się wydaje.

      Usuń
  13. Uwielbiam czytać, jednak moje dzieci już nie są tak mocno zaangażowane w poznawanie literatury. Często udaje mi się nimi czymś zainteresować, ale publikację muszą naprawdę być mocno je wciągające. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas rzeczywiście najlepiej sprawdziła się seria Egmontu i dzika radość z pierwszej samodzielnie przeczytanej książki (Sekret ponurego zamku). Elementarze były fajne na etapie przedszkolnym, do oglądania i poznawania literek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja uwielbiam czytać i tak samo moj syn jednak ma duży wpływ czy w domu się czyta dziecku i czy ono ma dobrane odpowiednio lektury

    OdpowiedzUsuń
  16. Najważniejsze to mieć zdrowe podejście do tematu. Bez przymuszania i męczenia a właśnie z zachęcaniem i podsuwaniem odpowiednich lektur. Wtedy nie będzie trzeba namawiać do czytania, bo dzieci same będą wybierać książki. Seria "Czytam sobie" u nas świetnie się sprawdza :-)

    nasz-zaczytany-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam tą serię i mamy z niej kilka pozycji. Jestem ciekawa czy Oli w przyszłości ją polubi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Serie prezentowane są super :) Dobrą motywacją dla mojego synka było to, że dla odmiany to on mi czytał bajkę na dobranoc a nie ja jemu :) I tak od poziomu pierwszego , przez drugi aż po trzeci. Ulubiona książka mojego smyka to "Historia pewnego statku: o rejsie Titanica" Czesto do niej wraca zafascynowany.
    Teraz zachwycamy się serią opowiadań odrobinę kryminalnych innego wydawnictwa i już dla starszych "Już Czytam".
    Drogie mamy - bądźcie wytrwałe, jak dziecko lubi słuchać czytania to duże szanse na to że będzie czytało sobie, bo niejako nasiąknie "czytactwem" poprzez słuchanie. :)

    OdpowiedzUsuń